Prowadzenie LinkedIna za kogoś: jak wygląda ghostwriting i czy to uczciwe

Dłonie piszące na laptopie przy drewnianym biurku
Fot. Christin Hume / Unsplash

Masz wiedzę, doświadczenie i przemyślenia, którymi warto się dzielić, ale wpis na LinkedInie od tygodnia czeka w notatkach. Ghostwriting nie polega na tym, że ktoś wymyśla Cię od nowa. Polega na tym, że ktoś pomaga Ci powiedzieć to, co już wiesz.

Czym jest ghostwriting na LinkedInie

Ghostwriterka pisze wpisy, które publikujesz na swoim profilu, pod swoim nazwiskiem. Treść powstaje na podstawie Twoich doświadczeń, opinii i historii. Moja rola polega na tym, żeby wyciągnąć je z rozmowy, uporządkować i zapisać tak, żeby czytało się je łatwo i z przyjemnością.

Na LinkedInie ma to szczególne znaczenie, bo ludzie obserwują konkretną osobę, a nie firmę. Chcą wiedzieć, jak myślisz, co Cię zaskoczyło w pracy z klientem i z czym się nie zgadzasz. Tego nie da się napisać bez Ciebie.

Czy to uczciwe wobec czytelników?

To pytanie słyszę najczęściej. Moim zdaniem uczciwość zależy od tego, czyje są myśli, a nie od tego, kto ułożył zdania. Prezesi mają autorów przemówień, eksperci współpracują z redaktorami książek, a dziennikarze autoryzują wywiady. Ghostwriting na LinkedInie działa podobnie.

Granica jest prosta. Nie piszę o doświadczeniach, których nie miałaś lub nie miałeś, i nie wkładam Ci w usta poglądów, z którymi się nie zgadzasz. Każdy wpis przechodzi przez Twoją akceptację, a Ty możesz go zmienić albo odrzucić. Jeżeli coś w tekście brzmi obco, poprawiamy to, aż zabrzmi jak Ty.

Jak wygląda współpraca krok po kroku

  1. Rozmowa na start. Pytam o Twoją pracę, klientów, tematy, które Cię interesują, i o to, jak chcesz być postrzegana lub postrzegany. Czytam też to, co już napisałaś lub napisałeś: wpisy, maile, prezentacje.
  2. Ustalenie tonu. Sprawdzamy, czy piszesz bardziej osobiście, czy ekspercko, czy używasz humoru, jak długie mają być wpisy. Zapisuję to w krótkiej notatce, żeby każdy tekst trzymał ten sam styl.
  3. Plan tematów. Przygotowuję listę tematów na miesiąc. Część wynika z rozmowy, część z bieżących wydarzeń w Twojej branży albo z pytań, które zadają Ci klienci.
  4. Krótkie rozmowy lub notatki głosowe. Wystarczy kilka minut na temat. Opowiadasz historię, a ja zamieniam ją we wpis.
  5. Szkice i akceptacja. Dostajesz gotowe teksty do przeczytania. Poprawiasz, co chcesz, a ja wprowadzam zmiany.
  6. Publikacja. Możesz publikować sama lub sam albo ustalić ze mną harmonogram.

Dla kogo jest ghostwriting na LinkedInie

Najczęściej zgłaszają się do mnie osoby, które mają dużo do powiedzenia, ale mało czasu na pisanie. Właścicielki i właściciele firm, trenerzy, konsultanci, eksperci z branż, w których zaufanie buduje się latami. Łączy ich jedno: klienci wybierają ich ze względu na to, kim są i jak pracują, a LinkedIn jest miejscem, w którym mogą to pokazać.

Ghostwriting sprawdzi się także wtedy, gdy umiesz pisać, ale nie lubisz. Jeżeli każdy wpis kosztuje Cię dwie godziny poprawiania i wahania, czy na pewno go opublikować, rozmowa ze mną i gotowy tekst do akceptacji zajmą Ci kilkanaście minut.

Gorzej sprawdzi się u osób, które oczekują, że ktoś „zrobi im zasięgi” bez ich udziału. Bez Twoich historii i opinii powstaną poprawne teksty, które niczym nie będą się różnić od setek innych.

Jak z jednej rozmowy powstaje kilka wpisów

Załóżmy, że opowiadasz mi przez dziesięć minut o kliencie, który przyszedł z problemem, jakiego jeszcze nie znałaś lub nie znałeś. W tej jednej historii zwykle kryje się kilka tematów:

  • sama historia: co się wydarzyło, jak zareagowałaś lub zareagowałeś i czym się skończyło,
  • wniosek: czego Cię to nauczyło i co dziś robisz inaczej,
  • porada dla czytelników, którzy mogą mieć podobny problem,
  • opinia o tym, co w Twojej branży robi się źle i dlaczego.

Dlatego nie musisz przygotowywać tematów. Wystarczy, że opowiadasz o swojej pracy, a ja wyłapuję, z czego można zrobić wpis. Klienci, z którymi pracuję dłużej, często mówią, że dopiero przy rozmowie ze mną zauważyli, ile ciekawych rzeczy dzieje się w ich codziennej pracy.

Jak sprawić, żeby wpisy brzmiały jak Ty

Najważniejsze są szczegóły, których nikt inny nie zna. Nazwa narzędzia, z którego korzystasz, zdanie, które usłyszałaś lub usłyszałeś od klienta, błąd, który popełniłaś lub popełniłeś na początku działalności. Ogólne rady o zarządzaniu czasem napisze każdy. Twoja historia o tym, jak przestałaś lub przestałeś odpisywać na maile po 18:00, jest tylko Twoja.

Zwracam też uwagę na słowa, których używasz na co dzień. Jeżeli w rozmowie mówisz „klientki”, a nie „użytkownicy”, tak samo będzie we wpisie. Jeżeli nie lubisz wykrzykników, nie będzie ich w tekstach.

Najczęstsze błędy we wpisach eksperckich

  • Za dużo naraz. Jeden wpis to jedna myśl. Kiedy próbujemy zmieścić w nim całą wiedzę o temacie, czytelnik nie wie, co ma zapamiętać.
  • Pisanie do branży zamiast do klientów. Specjalistyczny język robi wrażenie na innych ekspertach, ale klient, który ma problem, potrzebuje prostych słów.
  • Same sukcesy. Wpisy o tym, co poszło nie tak, i czego się z tego nauczyłaś lub nauczyłeś, często budują więcej zaufania niż kolejna lista osiągnięć.
  • Brak puenty. Wpis może kończyć się pytaniem, wnioskiem albo zaproszeniem do rozmowy. Nie powinien kończyć się w pół myśli.

Ile wpisów miesięcznie ma sens

Lepiej publikować regularnie niż dużo. Dla większości osób dobrym początkiem są dwa wpisy tygodniowo, czyli około ośmiu miesięcznie. To wystarczy, żeby algorytm i obserwujący zauważyli, że jesteś aktywna lub aktywny, a jednocześnie nie zabiera to dużo Twojego czasu, bo Twoja część sprowadza się do rozmowy i akceptacji.

Efekty rzadko są widoczne po pierwszym tygodniu. Zwykle po dwóch, trzech miesiącach regularnego publikowania zaczynają się pojawiać pierwsze wiadomości w stylu „czytam Twoje wpisy od jakiegoś czasu i chciałabym porozmawiać”. To moment, w którym LinkedIn zaczyna pracować na Twoją firmę.

Co poza LinkedInem

Ten sam sposób pracy sprawdza się przy dłuższych formach. Pisałam e-booki i poradniki w imieniu ekspertów, artykuły eksperckie oraz teksty do newsletterów. Zasada jest zawsze ta sama: wiedza i doświadczenie należą do autora, ja dbam o strukturę, język i terminy.

Najczęstsze pytania

Czy ktoś się dowie, że nie piszę sama lub sam?

Nie ode mnie. Nie podaję nazwisk osób, dla których piszę, chyba że wyraźnie się na to zgodzą.

Ile czasu muszę poświęcić na współpracę?

Na początku około godziny na rozmowę. Potem zwykle od 30 do 60 minut tygodniowo na notatki głosowe i akceptację tekstów.

Czy odpowiadasz też na komentarze?

Komentarze najlepiej pisać samodzielnie, bo to rozmowa z konkretnymi ludźmi. Mogę przygotować propozycje odpowiedzi na trudniejsze pytania.

Co, jeśli wpis mi się nie spodoba?

Mówisz, co jest nie tak, a ja go poprawiam albo piszę od nowa. Na początku współpracy takich poprawek jest więcej, bo dopiero poznaję Twój styl. Z czasem zdarzają się coraz rzadziej.

Ile kosztuje ghostwriting?

Zależy od liczby wpisów i długości tekstów. Wyceniam współpracę miesięcznie albo per projekt, po rozmowie o zakresie.