
Korzystam z AI codziennie i nie ukrywam tego. Dzięki niemu szybciej robię research i porządkuję materiały, więc mam więcej czasu na to, za co klienci mi płacą: myślenie, redakcję i dopilnowanie, żeby tekst był prawdziwy.
Dlaczego warto umieć z niego korzystać
Narzędzia AI są dziś tak powszechne jak wyszukiwarka. Osoba, która potrafi z nich korzystać, oszczędza godziny na zadaniach, które kiedyś zabierały pół dnia: przejrzenie kilkunastu źródeł, streszczenie długiego dokumentu, przygotowanie kilku wersji nagłówka do porównania.
Umiejętność polega jednak nie na tym, żeby wpisać polecenie i skopiować wynik. Polega na tym, żeby wiedzieć, o co zapytać, rozpoznać, kiedy odpowiedź jest zła, i zdecydować, co z niej wykorzystać.
W czym AI naprawdę pomaga w mojej pracy
- Research. Szybko zbiera informacje z wielu miejsc i podsuwa wątki, które warto sprawdzić. Każdą liczbę i każde nazwisko sprawdzam potem w źródle.
- Porządkowanie notatek. Z nagrania spotkania albo chaotycznych notatek robi listę ustaleń i zadań, którą potem poprawiam.
- Struktura tekstu. Pomaga ułożyć plan artykułu albo sprawdzić, czy czegoś w nim nie brakuje.
- Warianty. Kilka wersji nagłówka, opisu albo wezwania do działania, z których wybieram i przerabiam najlepszą.
- Sprawdzanie. Wyłapuje powtórzenia, zbyt długie zdania i miejsca, w których tekst jest niejasny.
Czego AI nie zrobi za Ciebie
AI nie zna Twojej firmy, Twoich klientów ani tego, co wydarzyło się wczoraj na spotkaniu. Nie wie, że dany produkt ma inną cenę w sklepie stacjonarnym, a klient nie lubi określenia „rozwiązanie”. Wszystko, czego mu nie powiesz, uzupełni ogólnikami.
Najpoważniejszy problem to błędy, które brzmią wiarygodnie. Zdarza mu się wymyślić badanie, przypisać cytat niewłaściwej osobie albo podać liczbę, której nie ma w żadnym źródle. W tekście publikowanym pod nazwą firmy taki błąd kosztuje zaufanie klientów.
Przykład błędu, który łatwo przeoczyć
Przy jednym z tekstów poradnikowych narzędzie AI podało nazwisko badacza i wynik jego badania. Brzmiało przekonująco: konkretna liczba, konkretna uczelnia. Kiedy zaczęłam szukać źródła, okazało się, że takiej osoby nie ma w żadnej bazie publikacji naukowych. Gdyby tekst trafił na stronę bez sprawdzenia, firma podpisałaby się pod wymyślonym badaniem.
Podobnie bywa z cenami, datami, nazwami produktów i przepisami. AI chętnie uzupełnia luki tym, co brzmi prawdopodobnie. Dlatego każdą informację, która ma znaczenie dla czytelnika, sprawdzam w źródle: na stronie producenta, w dokumentach klienta, w oficjalnych przepisach.
Jak rozpoznać tekst napisany „z automatu”
Czytelnicy coraz szybciej to wyczuwają. Typowe sygnały:
- dużo ogólnych zdań, które pasują do każdej firmy,
- wstęp, który powtarza tytuł innymi słowami,
- wyliczenia po trzy elementy w każdym akapicie,
- brak konkretów: nazw, liczb, przykładów z życia,
- zakończenie, które streszcza wszystko, co już było.
Taki tekst nie jest błędny, ale nikt go nie zapamięta. Google też coraz lepiej odróżnia treści, które wnoszą coś nowego, od tych, które powtarzają to, co już jest w sieci.
Co zmieniło się w pracy nad tekstami
Kiedy zaczynałam pisać zawodowo, większość czasu zajmowało szukanie informacji i pisanie pierwszej wersji. Dziś te etapy trwają krócej, za to więcej czasu poświęcam na rozmowę z klientem, sprawdzanie faktów i redakcję. To dobra zmiana, bo właśnie te etapy decydują o tym, czy tekst coś daje firmie.
Zmieniły się też oczekiwania czytelników. Ogólnych poradników jest w internecie tyle, że ludzie szukają tekstów, które mówią coś konkretnego: jak to wygląda w tej firmie, ile kosztuje, czego się spodziewać. Takich informacji nie wygeneruje żadne narzędzie, bo zna je tylko firma i osoba, która z nią pracuje.
Jak pracuję z tekstem, który zaczyna się od AI
- Zbieram konkretne informacje od klienta: produkty, ceny, historie, pytania klientów.
- Robię research i sprawdzam źródła.
- Układam plan tekstu, czasem z pomocą AI.
- Piszę i redaguję tak, żeby tekst brzmiał jak marka, a nie jak każdy inny tekst w internecie.
- Sprawdzam fakty, linki i zgodność z tym, co firma naprawdę oferuje.
Przykład z mojej pracy pokazuję na stronie głównej w sekcji o copywritingu: ten sam akapit w wersji „z automatu” i po redakcji.
Jak zacząć korzystać z AI w swojej firmie
Jeżeli dopiero zaczynasz, nie musisz od razu pisać nim tekstów. Lepiej zacząć od zadań, przy których łatwo ocenić wynik i niewiele ryzykujesz:
- streszczenie długiego maila albo dokumentu, który i tak przeczytasz,
- uporządkowanie notatek ze spotkania w listę zadań,
- pomysły na tematy postów, z których wybierzesz te, które pasują do firmy,
- sprawdzenie, czy Twój tekst nie zawiera literówek i zbyt długich zdań.
Im więcej konkretów podasz w poleceniu, tym lepszy wynik dostaniesz. Zamiast „napisz post o promocji” napisz, czego dotyczy promocja, do kiedy trwa, kto jest Twoim klientem i jakich słów nie używasz. Nawet wtedy traktuj wynik jak szkic, a nie gotowy tekst.
Na co uważać: dane i poufność
Zanim wkleisz coś do narzędzia AI, zastanów się, czy to nie są dane, których nie powinnaś lub nie powinieneś udostępniać. Umowy z klientami, dane osobowe, informacje o cenach dla konkretnych firm czy niepublikowane plany lepiej usunąć albo zastąpić ogólnym opisem. Warto też sprawdzić w ustawieniach narzędzia, czy wpisywane treści nie są wykorzystywane do jego dalszego trenowania.
Co to oznacza dla Twojej firmy
Warto znać możliwości AI, bo pozwala zaoszczędzić czas przy wielu zadaniach. Warto też pamiętać, że tekst, który publikujesz, odpowiada za wizerunek Twojej firmy. Jeżeli nie masz czasu na sprawdzanie i redakcję, lepiej oddać to osobie, która zrobi to dokładnie, niż publikować tekst, który brzmi jak sto innych.
Najczęstsze pytania
Czy teksty pisane z pomocą AI są gorzej oceniane przez Google?
Google ocenia jakość i przydatność treści, a nie samo narzędzie. Problemem są teksty ogólne, bez konkretów i doświadczenia autora, niezależnie od tego, jak powstały.
Czy korzystasz z AI przy tekstach dla klientów?
Tak, przy researchu, porządkowaniu materiałów i sprawdzaniu tekstu. Za treść, fakty i styl odpowiadam sama, a każdy tekst przechodzi moją redakcję.
Czy AI może prowadzić social media mojej firmy?
Może pomóc przy pomysłach i pierwszych wersjach opisów. Planowanie, dobór zdjęć, odpowiadanie na komentarze i pilnowanie, żeby posty pasowały do tego, co dzieje się w firmie, nadal wymaga człowieka, który zna markę.
Czy mogę dać Ci tekst wygenerowany przez AI do poprawy?
Tak. Redaguję takie teksty, sprawdzam fakty i dopasowuję je do języka marki. Czasem szybciej jest napisać fragment od nowa, wtedy o tym mówię.